Bożonarodzeniowa radość nauczyciela z Proszówki - Die Weihnachtsfreude des Schulhalters von Neundorf

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Wspólnie spędzany czas przy wigilijnym stole był zawsze okazją, aby najstarsi w rodzinie mogli przekazać młodszym pokoleniom historie z czasów ich młodości, historie, które usłyszeli od swoich dziadków, a które odnosiły się do wydarzeń sprzed wielu, wielu lat. Były one czasami tak stare, że nikt już nie pamiętał, kiedy się wydarzyły, niektóre z nich zawierały tyle szczegółów, że można by było pomyśleć, że wydarzyły się wczoraj. Wszystkie je łączył jednak jeden wspólny temat – Boże Narodzenie. Nazywano je dlatego opowieściami wigilijnymi. Istniały one tak długo, jak długo były opowiadane. Niektóre z nich miały jednak to szczęście, że zostały spisane. I taką właśnie opowieść wigilijną z naszej małej ojczyzny chciałbym Państwu dzisiaj przedstawić. Czy została ona rzeczywiście spisana przez Heinricha Wehnera, dowiemy się, jeśli odnaleziony zostanie oryginał tekstu spod jego pióra. Moim zdaniem ta wersja musiała być w okresie późniejszym modyfikowana i być może dopasowywana do teraźniejszości drugiej połowy XIX w. Nie uszczupla to jednak jej wartości jako opowieść wigilijna z jednej z najbardziej malowniczych miejscowości Pogórza Izerskiego – z Proszówki nazywanej po niemiecku gräflich Neundorf. Mimo, że pisana językiem niezbyt wyszukanym, przekazuje nam atmosferę świąt Bożego Narodzenia anno domini 1693 roku z perspektywy ewangelickich mieszkańców miejscowości, w sposób, który z pewnością podziała na naszą wyobraźnię i pozwoli na moment przenieść się do otulonej przez śnieg i ciemność Proszówki. Zapraszam do lektury!

Opowieść wigilijna z małej ojczyzny w powiecie lwóweckim

Autor: Heinrich Wehner, ur. w Proszówce w 1693 r., pastor w Wieży Dolnej około 1749 r.

Wioski wpisane w krajobraz wokół zamku Gryf – Brzeziniec i Proszówka, Młyńsko i Chmieleń, były wszystkie w owym roku 1693 – bo w nim dzieje się nasza historia – stosunkowo wcześnie, w pierwszych dniach grudnia przybrane w białą szatę ze świeżego śniegu.

 Zimowa panorama z ruiną zamku Gryf

[Proszówka, ruiny zamku Gryf/gräflich Neundorf, Burgruine Greiffenstein; fot. Joanna Cejko]

02 Adara 468 

 [Proszówka, Góra św. Anny / Gräflich Neundorf, Kapellenberg; fot. Joanna Cejko]

Śnieg leżał na dachach domów, na gałęziach drzew, na polach, łąkach i pastwiskach. Cała okolica – jak okiem sięgnąć – lśniła świątecznym blaskiem. Nie dziwiło więc chyba, że Johann Wehner, „mieszkaniec i nauczyciel w Proszówce pod Gryfem”, jak pisano o nim w starych kronikach, ćwiczył z chłopcami i dziewczętami, którzy co rano uczęszczali do niego na zajęcia, bożonarodzeniową pieśń. Jemu samemu, nauczycielowi lśniła z oczu radość z powodu zbliżającego się święta Narodzin Chrystusa. Johann Wehner mimo tego, że był już kilka lat żonaty i miał czwórkę dzieci, dwóch synów i dwie córki, pozostał w głębi duszy prawdziwym dzieckiem. Umiał on postrzegać dzień oczyma dziecka i dostrzegał wszędzie i o każdej porze małe radości życia, które boża dobroć stwórcy zesłała na wszystkich ludzi, ażeby rozjaśnić ich ziemski dzień przekonaniem, że radować mogą się wszyscy – bogaci i biedni, starzy i młodzi. Dlatego też był on odpowiednim człowiekiem, aby uczyć dzieci z katechizmu doktora Martina Lutra, uczyć ich tabliczki mnożenia oraz nauczać, jak czytać należącą do niego Biblię.

Jan August proszowka2 1 468

[Proszówka zimą / Das winterliche gräflich Neundorf; fot. Jan August]

Jan August proszowka3 1 468 

[Proszówka zimą / Das winterliche gräflich Neundorf; fot. Jan August]

Chłopcy i dziewczęta z Proszówki chętnie przychodzili do swojego nauczyciela na lekcje i przynosili ze sobą także regularnie w poniedziałek rano „czeski szkolny grosz”, do którego nauczyciel miał prawo i który rodzice dzieci musieli uiszczać, gdyż Johann Wehner ze swoją żoną i dziećmi, Christianem, Johannem Heinrichem, Elisabeth oraz Anną-Marią musieli także z czegoś żyć i nie chcieli cierpieć głodu. Najmłodsze dziecko nauczyciela Wehnera, mały Johann Heinrich, miał dopiero kilka tygodni, ponieważ żona urodziła tego chłopca dopiero 16 listopada owego 1693 roku.

Nauczyciel nie krył swej radości z narodzin chłopca, a gdy widział swoją żonę po połogu, siedzącą przy małej kołysce, delikatnie głaskającą swoimi dłońmi główkę dziecka, nucąc przy tym kołysankę, scena ta wydawała mu się obrazem autorstwa dawnych mistrzów, na którym uwiecznili oni Maryję, matkę bożą, oraz dzieciątko Jezus.

Zdarzało się więc, że Johann Wehner w ciszy grudniowych wieczorów wyjmował z sosnowej skrzyni stojącej pod oknem skrzypce i wodząc smyczkiem po strunach wydobywał z nich subtelną, pobożną melodię. Skrzypce te otrzymał kiedyś od wędrownego grajka, który przed laty trafił śmiertelnie chory do Proszówki. Johann Wehner przyjął go pod swój dach i przez kilka miesięcy z oddaniem kwaterował i karmił, aż obcokrajowiec ten – a pochodził on z dalekiej Italii – na tyle ozdrowiał, że mógł kontynuować swoją wędrówkę.

W podziękowaniu przybysz z Italii pozostawił nauczycielowi z Proszówki skrzypce, z którymi ten na początku nie wiedział, co począć. Jednak im częściej brał je w dłonie i niewyćwiczonymi palcami przyciskał struny wodząc po nich smyczkiem, tym większą przyjemność sprawiała mu zabawa z prezentem od Włocha. Stopniowo nauczył się grać na skrzypcach krótkie melodie, do których wieczorami, kiedy księżyc stał nad Gryfem, także jego żona cichutko nuciła.

Tak też nauczyciel posiadł umiejętność grania kilku starych i pięknych melodii – „Najpiękniejszy Pan Jezus, Władca nad władcami, Boga i Maryi Syn”, „Wstań czeladniku, przespałeś ten czas”, „Na zdrowie wy wędrowcy”, a także „Posiałem mą pszenicę na górze”.

Naturalnie także uczniowie, którzy przychodzili do Johanna Wehnera na lekcje, uczyli się tych pieśni, co niektórym gospodarzom się nie podobało, ponieważ byli zdania, że nauka w szkole służy do tego, aby wychowywać dzieci w słowie bożym według Lutra, nauczyć ich czytania, rachunków i pisania, natomiast ciągłe śpiewanie uważali za zbyteczne. A mimo to nauczyciel śpiewał z dziećmi i przygrywał przy tym na swoich skrzypcach, Dzieci z Proszówki uwielbiały natomiast najbardziej spośród wszystkich jego lekcji te, podczas których wyciągał on swoje skrzypce.

Święto narodzin Chrystusa, Boże Narodzenie, było już za pasem, nauczyciel ćwiczył więc z dziećmi z Proszówki kolędę, gdy gromadziły się wokół niego w jego dużej izbie z czterema oknami:

Cudowna różdżka wzrosła,

Gałązka bardzo mdła;

Prorocka wieść doniosła,

Ze z Iza jego pnia

Zakwitnął cudny kwiat

W pośrodku ostrej zimy,

Gdy ciemność kryła świat.*

[Utwór można odtworzyć klikając na trójkątny symbol PLAY po lewej stronie.**]

Dzieci już dawno zapamiętały tekst tej starej pieśni, jej melodię kochały z całego serca. Gdy ją śpiewały swoimi dźwięcznymi głosikami, nauczycielowi wydawało się, jakoby właśnie śpiewał prawdziwy anielski chór. I nie mógł tego zmienić nawet krzyk niedawno narodzonego małego Johanna Heinricha.

Gospodynie zaczęły piec już w swoich piecach pierniki i miodowniki na święto Narodzin Chrystusa, strucle i makówki, których wówczas nie mogło brakować w żadnym śląskim gospodarstwie w czasie świąt Bożego Narodzenia. W Gryfowie u woskarza i świecznikarza na Rynku, wszystkie gospodynie zaopatrywały się na czas w żółte świece z pięknie pachnącego wosku pszczelego, ponieważ w żadnym gospodarstwie w Proszówce nie chciano świętować narodzin Chrystusa w ciemnościach, wierzono natomiast, że to święto należy obchodzić nie inaczej niż w blasku palących się woskowych świec.

Rankiem pierwszego dnia świąt – taki był zwyczaj na śląskim pograniczu, które leżało blisko Łużyc – mieszkańcy wsi szli na nabożeństwo bożonarodzeniowe*** do Wieży Dolnej, gdzie stał kościół, który został wybudowany dla wszystkich śląskich chłopów z przygranicznych wsi, którzy na Śląsku od roku 1654 nie mogli już uczestniczyć w nabożeństwach luterańskich, ponieważ ich ewangeliccy proboszczowie zostali wypędzeni i wydalono ich z kraju.

Oczywiście nie wszyscy mogli pokonać daleką drogę do kościoła. Stara matuchna Mencelowa oraz stary owczarz Schökel, Friedrich Rieder, kulawy młynarz oraz Matthias Hertrampf, cierpiący na artretyzm kowal, nie ważyli się już wyruszyć w bożonarodzeniowy poranek w drogę do kościoła granicznego w Dolnej Wieży. A oprócz nich także wielu gospodyniom i niejednemu staremu gospodarzowi, jak również wielu dzieciom, droga w śniegu sięgającym kolan wydawała się za daleka. Jednak wszyscy, którzy nie mogli wyruszyć w drogę do kościoła, ponieważ byli za starzy, za niedołężni lub zbyt mali, powinni poczuć radość święta Narodzin Chrystusa. Dlatego też nauczyciel Johann Wehner ćwiczył dostatecznie długo ze swoimi uczniami kolędy „Z nieba idę wysokiego, posłuchajcie głosu mego”, „To jest dzień, który Pan uczynił”, „Cudowna różdżka wzrosła” oraz „Budźcie się pasterze, radujcie się mili”, po to, aby chodzić z dziećmi od domu do domu i śpiewać te bożonarodzeniowe melodie. Towarzyszyć mu miały w tym kolędowaniu także jego skrzypce. Miała to być dla mieszkańców Proszówki prawdziwa przyjemność i niespodzianka.

Wieczór przed dniem narodzin Chrystusa, gdy we wsi było zupełnie ciemno, a jedynie wysoko i daleko ponad ziemią świeciły światła bożonarodzeniowego nieba, wydał się nauczycielowi odpowiedni, aby zaskoczyć mieszkańców Proszówki śpiewem. Rodzice dzieci, które wieczorową porą chciały iść do nauczyciela Johanna Wehnera, odziewając się ciepło, owijając ciepłymi chustami szyje i głowy, dziwili się tylko, że ich latorośle zapragnęły jeszcze raz udać się do izby szkolnej, jednak nie wzbraniali im tego.

 01 Adara 468

[Zmierzch nad Proszówką / Dämmerung in gräflich Neundorf; fot. Joanna Cejko]

Jednak, gdy później to tu, to tam przed bramami gospodarstw usłyszeć można było dźwięczne, dziecięce głosiki, gospodarze i gospodynie, zagrodnicy i chałupnicy wychodzili na zewnątrz, aby wsłuchać się w urocze melodie. Niektórym mieszkańcom Proszówki wydawało się, że przybył do nich chór aniołów, jak kiedyś do pasterzy, aby im oznajmić, że Chrystus narodził się w stajence i w żłobie leży.

Nauczyciel wiedział, jak sprawnie posługiwać się skrzypcami, tak że mieszkańcy wsi pod Gryfem nie mogli się nadziwić, jakim mądrym i rozumnym człowiekiem był Johann Wehner.

W świetle gwiazd dzieci szły ze swoim nauczycielem od domu do domu, aby śpiewać swoje kolędy, a przez to wszystkim sprawiać radość. Z czasem można było usłyszeć, że chłopcy i dziewczęta są coraz bardziej zmęczeni, bo ich śpiew był coraz cichszy i cichszy. A gdy Johann Wehner odprowadzał dzieci, które wskakiwały do swoich łóżeczek w izbie lub na poddaszu, tam gdzie rodzice przygotowali im posłanie, nad krainą wzgórz i gór, zaśnieżonych wiosek i lasów lśniły gwiazdy, a ludzie poczuli w tej ciszy radość z tego, że Bóg zesłał na ziemię swojego Syna, aby ten wszystkim błogosławił.

Johann Heinrich, najmłodszy syn nauczyciela, który ujrzał światło dzienne 16 listopada 1693 r. w Proszówce, został w 1749 r. sumiennym proboszczem i duszpasterzem w kościele granicznym w Wieży Dolnej. To on spisał dla wszystkich tę piękną wigilijną opowieść.

 

* Tytuł oryginału „Es ist ein Ros entsprungen” - jedna z najbardziej znanych niemieckich kolęd, powstała w 1587 r., autor anonimowy, śpiewana w kościele katolickim i ewangelickim. Tłumaczenie na język polski ks. Paweł Sikora (1912).

** Kolęda „Es ist ein Ros entsprungen” zarejestrowana w 1908 r. w Berlinie na walcu woskowym przy pomocy fonografu wynalezionego przez Edisona. Wykonanie: Kwarter Edison. Źródło: The Cylinder Archive. URL: http://www.cylinder.de [12.2014].

*** W kościele luterańskim nie ma pasterki. Wierni udają się do kościoła w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia rano.

 

Serdeczne podziękowania za udostępnienie tekstu kieruję na ręce Pana dr Erwina Rotha, urodzonego w Proszówce. Za możliwość umieszczenia przepięknych zdjęć Proszówki, które tę bajkową wioskę ukazują „przybraną w białą szatę z świeżego śniegu”, składam serdeczne podziękowania sołtysowi Proszówki, Panu Janowi Augustowi oraz Pani Joannie Cejko. Za pomoc w dotarciu do tych perełek fotograficznych dziękuję Pani Iwonie Kosakowskiej.

Informacje, które należy podać w wypadku cytowania, parafrazowania i wskazywania na niniejszy tekst (jego tłumaczenie na język polski) w całości lub na jego fragmenty, dotyczy to także zdjęć (należy podać ich autorów):

Wehner, Johann Heinrich: Bożonarodzeniowa radość nauczyciela z Proszówki. Opowieść wigilijna. - Die Weihnachtsfreude des Schulhalters von Neundorf. Eine Weihnachtsgeschichte. Tłumaczenie: Greiffenberger. W: URL: http://greiffenberger.pl/literacko/39-bozonarodzeniowa-radosc-nauczyciela-z-proszowki-die-weihnachtsfreude-des-schulhalters-von-neundorf-2.html.

 

DrukujE-mail

Kontakt

PL: Projekt Greiffenberger.pl jest projektem pro publico bono.

DE: Das Projekt Greiffenberger.pl ist ein Pro-bono-Projekt.

Photo Gallery

Gryfów: Gryf - fontanna z 1905 r. Fontanna na gryfowskim rynku (1905 r.) gallery03 Kościół i dom Jana Pawła II w Uboczu gallery05 gallery06 gallery07 gallery08

Zaczynamy za

Do uruchomienia strony w dniu 01.09.2015 12:00

Informacja o plikach cookies zgodnie z dyrektywą EU: Niniejsza strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz je wyłączyć w Twojej przeglądarce internetowej. Informacje o polityce cookies administratora tej strony znajdziesz tutaj: To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive Module Information